W sumie nie było Polski w tym roku w planach, ale S. miał 9 dni urlopu – na kilka dni pojechaliśmy do Puglii we Włoszech, aby złapać jeszcze trochę słońca na koniec lata i zostały 3 dni, więc ku mojej ogromnej radości polecieliśmy do Wrocławia :)

We Wrocławiu nie byłam od momentu wyprowadzki do Włoch, czyli od 2009 – to już 3,5 roku. Ale zleciało! Nigdy potem nie było po drodze, bo z Kołobrzegu, gdzie mieszka siostra i rodzice to trochę daleko, jak jesteśmy zawsze tylko na kilka dni. A lotów bezpośrednich do Wrocławia nie było. Od zeszłego roku zaczął latać tam Ryanair bezpośrednio z Rzymu, więc 2 godz i już byliśmy na miejscu!

We Wrocławiu mieszkałam 10 lat i pokochałam go, można by powiedzieć- od pierwszego wejrzenia. Zawsze był zadbany i piękny ale teraz jest jeszcze piękniejszy. W przeciągu tych blisko 4 lat bardzo się zmienił – na lepsze oczywiście. Co chwilę nowe budowle, stare odnowione. Pierwsze, co od razu rzuca się w oczy to oczywiście lotnisko. Jeszcze pachnące nowością, duże i jeśli chodzi o sklepy – dużo lepsze niż w Chicago! Pamiętacie, jak w zeszłym roku narzekałam, ze na międzynarodowym terminalu lotniska w Chicago nie ma nawet porządnego sklepu duty free, tylko kilka stoisk z byle czym? Do Wrocławia nawet się to nie umywa! Po przejściu odprawy zdążyłam wejść tylko do dwóch sklepów, a było ich jeszcze kilka- niestety wzywali już do gate.

Byliśmy tylko na 2,5 dnia, więc wszystko było trochę w biegu. Ja chciałam zobaczyć koniecznie nową fontannę, podobną do tej słynnej w Las Vegas. Co godzinę przy muzyce „tańczy” i zmienia kolory. Naprawdę wspaniałe!

Poza tym chciałam zobaczyć jeszcze Sky Tower, czyli najwyższy biurowiec Wrocławia który oddali w tym roku. Z tego, co wyczytałam to jest to najwyższy budynek mieszkalny w UE i drugi w całej Europie. Robi wrażenie.

W środku jest galeria handlowa, ale jakaś taka pustawa jeśli chodzi o klientów. Pewnie dlatego, ze większość sklepów, to sklepy z ubraniami polskich projektantów mody, które sporo kosztują. Ja nie znam żadnego z nich, oprócz jedynie Ewy Minge i to tylko z powodu, że bywa w telewizji – odnośnie jej kolekcji nie mam pojęcia.

Potem trzeba było obfotografować odnowiony dworzec wrocławski i zobaczyć nowo wybudowany stadion.

Dziwnie się czułam, chodząc po starych ścieżkach i robiąc zdjęcia, jak jakaś turystka. Niby byłam u siebie i niby nie byłam… Tak samo dziwnie się czułam, gdy zaszłam do mojego mieszkania, które wynajmuję. Patrzyłam na meble, które wybierałam, na kolory ścian i zbierało mi się na wspomnienia.. Trochę ściskało w gardle..

Bardzo ściskało w gardle w samolocie, który ruszał z lotniska. I łzy leciały jak grochy.. Zawsze mi ciężko i zawsze za mało. Chociaż Włochy też kocham.