ArchiwumKsięga GościDodaj Zobacz |
Body Worlds S. mówi, że moje oczy straciły blask. Że już nie ma w nich tego radosnego ognika... Chociaż na codzień się śmieję przecież, zyje normalnie, chodzę do pracy, no i szukam wciąż czegoś nowego. Aby mi poprawić trochę humor, S. zabrał mnie na słynną wystawę Body Worlds, na którą już od dawna chciałam iść, bo po raz pierwszy jest właśnie we Włoszech. Wiecie oczywiście, że ta wystawa, to są prawdziwe spreparowane ciała ludzi? Naprawdę niesamowite wrażenie, tym bardziej, ze zostawione są nawet prawdziwe rzęsy, brwi. Albo np taki język, brrrr... Wystawa napawdę bardzo fajna, szkoda tylko, że nie była zbyt duża- skoncentrowana na ogólnym cyklu życia. No ale pokazano wiele rzeczy, jak działają itp. Mnie zaskoczyły płuca palacza - wiecie, że są czarne?? Nawet jak pali się mało, to od razu robią się ciemne plamy.. Okropność! Szkoda, że nie można było robić zdjeć, więc robiłam z ukrycia, no i są rozmyte... ![]() ![]() ![]() To na koncu to ciało człowieka w 3D- pocięte na plastry i mozna zaglądac, co jest gdzie.. Jeśli jeszcze kiedyś gdzieś bedzie taka wystawa, to chętnie pójdę. thernity 2012-01-26 23:43:24 skomentuj (1) Noworocznie Nie pisałam długo, bo nie było o czym- zastój i marazm a do tego czarne mysli. Nienawidzę końca roku, jest to dla mnie trudny czas, czas rozliczania sie z samą sobą, czas robienia podsumowań. Rok 2011 nic mi nie przyniósł, w chwili obecnej jestem w tym samym miejscu, w którym byłam rok temu. Ta sama praca, te same marzenia i wciąż brak perspektyw. Pomysł na Bed&Breakasft nie wypalił, bo mieszkania nadajace się na to są za drogie w stosunku do kredytu, który możemy wziąć. Aby mieć większe możliwości- cudownie byłoby gdyby udało nam sie sprzedac w końcu to mieszkanie, które "wisi" tak już od 1,5 roku i chętnych nie ma. Od pół roku chcemy je nawet wynająć, ale wciąż cisza.. W pracy nie mam perspektyw, bo oprócz tego, że mogę mieć umowę tylko do 3 lat łącznie, (a mijają prawie 2), to w każdej chwili mogą puścić nas wszystkich na zieloną trawkę.. Jeśli chodzi o zasiłek, to Włochy są krajem z najuciążliwszymi przepisami. Aby mieć prawo do zasiłku, trzeba przepracować min 2 lata (24 miesiące zapłaconych składek przez pracodawcę). Mi niby 2 lata mijają w marcu, ale przez te przerwy 20dniowe muszę odjąć 2 mies. Zasiłek dostaje się tylko na 8 mies, do tego codziennie trzeba tam chodzić i podpisywać listę. Pracy wciąż szukam, S też, bo u niego w restauracji też coraz gorzej. A z zewsząd pytania o slub. Dla nas to tylko kawałek papieru. I tak żyjemy jak małżeństwo, ślub nic nie zmieni. Aby mieć spokój zaczęliśmy odpowiadać, że ślub będzie jak sie zdecydujemy na dziecko. To teraz są pytania o dziecko. Że mi lata lecą, że zawsze się mówi, że na dziecko nie ma odpowiedniej pory ale potem się układa. Ze odkładamy a potem będzie za późno. Że jestesmy egoistami, bo myślimy tylko o sobie... A to nie tak. Chcemy naprawdę, ja myślę o tym praktycznie każdego dnia. Jak widzę małe dzieci, to serce mi się kraje i oczy szklą. W pracy sprawdzam w dokumentach tożsamości gości ile lat miała kobieta, jak urodziła swoje pierwsze dziecko.. Już prawie się zdecydowaliśmy, ale nagle ta sprawa z pismem do wszystkich w mojej pracy, do tego S. zaczął szukać innej roboty. Jak teraz mamy niby rzucić wszystko i zabrać się do robienia dziecka? A za kilka mies co zrobimy? Nie wiemy nawet, czy za rok będziemy we Włoszech czy nie. Myślimy o emigracji, ale gdzie tu pojechać, gdzie nie ma kryzysu? A moze wracać do Polski? Zaczynam się uczyć trochę hiszpańskiego, aby mieć większe szanse na jakąś pracę. I w tym roku nie mam żadnych noworocznych postanowień, i tak potem nic z tego nie wychodzi. Mam tylko jedno marzenie. Niech się ułoży. thernity 2012-01-10 00:23:17 skomentuj (8) Tiramisù na Święta Przez to, że za oknem zimno i wieczory długie i ciemne, a myśli ciemne też- S. przygotował mi ostatnio coś dobrego, co postawiło mnie na nogi i dodało trochę humoru. Włoskie tiramisù:) Co prawda we Włoszech jest podawane głównie w lecie, na drugie śniadanie, gdy Włosi „padają” od gorąca, ale i zimą smakuje wspaniale a także na deser po obiedzie albo i na Boże Narodzenie:) Tiramisu to po włosku: „tirami sù”, z akcentem na ostatniej sylabie – co znaczy „podnieś mnie, poderwij mnie” i takie jest zadanie tiramisu, bo jest to deser (nie ciasto, jak niektórzy sądzą!), który w większości składa się z kawy. Warstwy biszkoptów nasączone mocną kawą przekładane masą z serka mascarpone.Poniżej przepis z Rzymu: Tiramisù- przepis na 4 osoby. 250 gr serka mascarpone 2 jajka 4 łyżki miałkiego cukru mocna, lekko posłodzona kawa (ilość wg uznania) biszkopty podłużne 1 szklaneczka (czyli ok 100 gram wina wermuth, albo rum lub brandy) Generalnie- wg uznania gorzkie kakao do ozdoby W misce ubjać żółtka z cukrem aż masa będzie lekka, puszysta i będzie się jakby “nitkować”. Dodać serek mascarpone drewnianą łyżką i ucierać, aż masa będzie gładka, bez grudek. W odrębnym naczyniu ubić białka na pianę i następnie powoli dodawać do masy z żóltkami. Mieszać delikatnie. Do głębokiego talerza wlać kawę i alkohol (wymieszać dobrze- ilości wg uznania). Zanurzać w tym dość szybko biszkopty (nie powinny być za bardzo nasączone, bo potem ciasto będzie za mokre). Układać biszkopty jeden obok drugiego w jakimś pojemniku- niskim i dość długim- może być blaszka, tu się używa pojemników plastikowych. Smarować biszkopty z wierzchu masą z mascarpone (mniej więcej połowa masy). Dodać następną warstwę biszkoptów i znowu masę. Wyrównać i posypać gorzkim kakao.Włożyć do lodówki przynajmniej na 1 godz przed podaniem. Ale prawdziwy smak wydobędzie sie z tiramisu, jeśli będzie zrobione kilka godzin, albo nawet poprzedniego wieczora przed podaniem. Wtedy posypać po wierzchu kakao dopiero w ostatniej chwili. Można też dodać ubitą śmietanę kremówkę i zrobić tzw. krem zabaglione – tiramisu będzie trochę „cięższe”. Inne przepisy zamiast wina Marsala proponują likier amaretto lub brandy. My zrobilismy z dodatkiem Baileys i było super!!! Smacznego i Wesołych Świąt wszystkim!!! thernity 2011-12-23 10:50:21 skomentuj (8) Ciemno i beznadziejnie W pracy kilka dni temu wręczono wszystkim pismo, że jest kryzys, że firma też nie ma się najlepiej, w zwiazku z czym informuje, że w najbliższych miesiącach może (choć nie musi) dojść do zwolnień, lub zmniejszenia etatów itp... Kto potrzebuje dni wolnych na poszukiwanie pracy- w miarę możliwości dostanie, tak samo urlop. Trochę mi się nogi ugięły. A w tym samym dniu dostałam umowe o pracę na rok, czyli do 31 pazdziernika 2012 (bo umowa od 10.2011, ale jakoś się z nią zapomnieli, co tu jest praktycznie normalne). I tak szukam juz pracy od pewnego czasu, jednak zawsze byłam spokojna, bo wiedziałam, ze mam umowe na rok. A teraz po tym piśmie- nie wiadomo, kiedy może nastać wypowiedzenie. Zastanawiam się tylko, czy jeśli umowa konczy sie w pazdzierniku, a oni np rozwiazą ją wcześniej, to czy muszą zapłacić za cały okres, który pozostał, czy tylko 3 mies odprawę, czy może nic, tylko 2 tyg wypowiedzenia na piśmie i tyle? Generalnie zestresowało mnie to i przepłakałam kilka wieczorów... CV wysyłam od tygodni, ale nikt nie oddzwania. I myśle sobie, dlaczego cholera dzieciństwo miałam w PRLu, w stanie wojennym, gdy niczego nie było a najlepsze lata mam w cięzkim kryzysie światowym? Dlaczego nie można sobie spokojnie ułożyć życia, tylko codziennie trzeba sie martwić o pieniadze, o pracę? :((( Tak, jest kryzys we Włoszech i to spory. Może nie widać tego tak na codzień, bo w sklepach wciaz pełno ludzi i jakoś nie widać na ich twarzach zmartwienia, ale może martwia się potem w domu.. Ja pracuję w hotelu i w porównaniu z zeszłym rokiem- jest dużo mniej ludzi. W tygodniu mamy połowę hotelu pustą a do tego ceny mocno zaniżone. S. pracuje w restauracji i tez mówi, że widac że ludzie już tak nie przychodzą tłumnie. Tzn w weekendy oczywiscie zawsze jest pełno, ale już w tygodniu nie tak bardzo. Własciciel tez policzył sobie i wyszło, ze obroty spadły o 20-30%. Komunikacja miejska strajkuje co miesiac, często są strajki pociagów. W listopadzie były nawet strajki stacji benzynowych i szkół. Berlusconi nie dał rady i sie usunął, nowy premier teraz zarządza oszczędności. Dopiero co we wrześniu podwyższyli podatek z 20 na 21%, w przyszłym roku planują podwyższyć do 23%. Jest wiec drogo, widać to nawet w supermarkecie, no i w cenach benzyny. My mamy mieszkanie na sprzedaż wystawione od roku (w Marche) i nie ma chętnych. Dobrze, ze kupione było bez kredytu, tak samo to, w którym mieszkamy. No ale ludzie nie mają pieniędzy. Do tego wszystkiego dni ciemne, pada prawie codziennie, jedynym plusem są temperatury- nawet po 15 stopni. Na balkonie wypuściła mi pąka kwiatowego róża i hibiskus, ale też pojawiły się mszyce i musiałam pryskać. A na wszystkich ulicach i balkonach od 8 grudnia światełka (bo Mikołajek tu się nie obchodzi, tylko 8.12 jest Święto Zwiastowania i od tego dnia jest "swiątecznie"). Ludzie ubierają już choinki w domach, ale ja zrobię po polsku i nasza na razie stoi na balkonie w donicy od 2 tyg, a ubiore bliżej Świąt. Co przyniesie ten 2012? Aż się boję myśleć. Może koniec świata o którym mysleli Majowie, to będzie koniec gospodarki? thernity 2011-12-13 22:25:58 skomentuj (4) Rzymianie Ostatnio było trochę o Amerykanach, to dziś będzie o Włochach, a raczej o rzymianach, tych współczesnych.
Rzymianie, jak to często bywa z mieszkańcami stolic (kot lubi Warszawiaków?:)), nie cieszą się zbytnią sympatią rodaków. Szczycą się wspaniałą historią Rzymu, jednak z drugiej strony są nią znużeni i znudzeni. Naprawdę, oni często zachowują się, jakby widzieli już wszystko! Pamiętam, jak w zeszłym roku byłam z moim S. w Orwieto. Jest tam piękna bazylika, o której uczą się nawet studenci sztuki. Ja pstrykałam zdjęcia a S. powiedział: "No ładna jest, ale jednak nie to co 'nasza' bazylika w Watykanie" . Ok, no nie może się równać, to oczywiste, no ale...
Wbrew pozorom rzymianie nie są też zbyt gościnni – nie muszą się starać i tak przeżywają nieustanny najazd na miasto. Za to niezwykle łatwo nawiązują znajomości, szybko wchodzą w kontakt z nowo poznaną osobą. Na ulicy co chwilę słychać zaczepki w stylu: "Ciao, bella!" Do tego uwielbiają podrywać turystki z innych krajów:)
Wiecie, że inni Włosi mówią, że Rzym to pchła na grzbiecie północnych Włoch? Bo niby rzymianie są pasożytami, i myslą tylko o korzyściach materialnych. Do tego niechętnie dzielą się czymkolwiek z resztą kraju. No i często są uznawani za prowincjuszy, bo wielu z nich nie wyściubia nosa poza własną dzielnicę. Jeśli tylko jest tam praca, dobry bar i sklepy – po co szukać szczęścia gdzieś indziej? Pod Koloseum, gdzie są tłumy i wycieczki Japończyków? thernity 2011-12-04 22:12:36 skomentuj (2) Różnice tu i tam Tak wracając jeszcze do Ameryki - to, co zawsze mi się tam podoba, to bogactwo smaków różnych rzeczy spożywczych. Mogę tam godzinami chodzić po supermarketach i po prostu oglądać. Zatkało mnie kilka lat temu, gdy zobaczyłam całe alejki płatków śniadaniowych! Zawsze zaopatruję się w Stanach w gumy do żucia: najbardziej lubię oczywiście cynamonowe. Ale przywiozłam sobie też Apple Pie, Mint Mojito, Mint Chocolate Chips Ice, Srawberry Shortcake, Key Lime.. No i ciastka Oreo, które doszły już w koncu do Polski, ale tam mają smaki: miętowy, penaut Butter itp.. W ogóle to uwielbiam wszystko z penaut butter:) No ale koniec o jedzeniu. Są jeszcze zapachy i moja ulubiona firma od świeczek Yankee Candle. Boże, w tym sklepie spędzam zawsze godziny i nie moge się zdecydować, które zapachy kupić: Bahama Breeze, Pink Sands, Hot Cocolate, Pumpkin Pie, Blueberry Scone, Fluffy Towels, Ocean Water, Lilac Blossoms, Cucumber &Cantaloupe, Gingerbread, Christmas wreath, Pineaple, Macintosh, Clean Cotton.. Ten ostatni uwielbia mój S. i mówi, że w całym domu pachnie świeżym praniem:) Zresztą sami sobie zobaczcie na ich stronie, ile mają zapachów.. Przywiozłam całą torbę tego a na szczęście znalazłam też sklep w Rzymie, gdzie mają trochę tych świeczek i wosków do rozpuszczania, ale oczywiscie nie taki szeroki wybór no i droższe. Jednak jest to jedyna firma, której świeczki naprawdę pachną po zapaleniu i pachną tak, jak się nazywają. Wkurzało mnie za to zwykłe oglądanie telewizji. Wiecie, że mają tam reklamy normalnie co 5 minut??!! Można się wściec! Zatkało mnie, gdy raz podczas jazdy samochodem minęli nas motocykliści: ![]() ![]() Tak, tak- byli wszyscy bez wyjątku bez kasków! I nie dlatego, że jechali wolno, bo wolno to nie było, ale dlatego, że nie ma obowiązku w stanie Wisconsin. Nie ma też kar za rozmawianie podczas jazdy przez komórkę, nie można tylko pisać smsów... Za to Amerykanie ułatwiają sobie życie, kiedy tylko mogą. Np wszyscy, ledwo wyjadą na autostradę- od razu włączają sobie w samochodzie opcję tzw. "cruise", ściągają nogi z pedałów i jadą:) Nawet jeśli o znaki drogowe chodzi- całkowicie zapomniałam, że mają taki jeden, który znaczy: "stop ahead", czyli wiedzą, ze za chwilę będzie znak stopu... No i większosć znaków drogowych pod spodem ma napisane co znaczą, gdyby przypadkiem ktoś zapomniał:) Na uniwersytecie widziałam za to na korytarzu przyczepione do ściany: zszywacz i temperówkę. ![]() Jak Ci potrzeba, to możesz sobie użyć. Fajne, co? Najbardziej jednak podobała mi się poczta 24/24. Otwarta 24h, 365 dni w roku. Była tam maszyna podobna do bankomatu, w której można było kupić znaczki, ale koperty wszelkiej wielkości i kartony na paczki- wszystko było obok na pólkach ogólnodostępnych. Każdy mógł sobie wziąć, co potrzebuje, wstukać kod tego i ilość na tym urządzeniu i zapłacić kartą. Oprócz tego była tam wmontowana waga dla paczek i wrzutnia, gdzie sie paczki zostawia. Moja mama była pod wrażeniem: "Patrz, kiedy w Polsce będzie taka możliwość, żeby ludzie nie pozabierali tych kopert i wszystkiego, nawet jesli im nie potrzeba, bo przecież nikt nie sprawdzi, czy wziąłeś 4 czy 5.." Właśnie. Mogliby też we Włoszech coś takiego zrobić, bo tu wyjście na pocztę, aby cos wysłać to droga przez mękę i godzinne czekanie w kolejce... ![]() ![]() A jeszcze gdybyście chcieli hodować pomidory, ale nie macie miejsca: ![]() thernity 2011-11-20 18:59:32 skomentuj (10) |
O mnieWiecznie przemieszczam się z miejsca na miejsce. Znad polskiego Bałtyku przeniosłam się na 10 lat do Wrocławia.Potem nagle zakochałam się w Rzymie – dosłownie i w przenośni i tutaj od 2009r. odnalazłam swoje miejsce.  Współpracuję ze stroną Oliwa z oliwek i dzielę się również tam informacjami o życiu w Italii. Linki~* napisz *~~* z 4 stron świata *~ W Peru operuję Hiszpania i chiquilla Grecja i rodaczka Jordania okiem Polki Stewardessa i cały świat Norwegia czyli ropa i tran Moskwa i Moskwicz Singapur do góry nogami Australia - wyspa szczęśliwa Korea - egzotycznie Irlandia - i Aupairsztaka Argentyna na świeżo Paryż - szlak z Wrocławia ~* Włos-czyzna *~ Toskania od kuchni i nie tylko Smak włoskiego życia Włoski cafe Dolce Vita Dom pod wulkanem We Włoszech już rok Bella Italia Laura i jej włoskie okno Pod słońcem Toskanii ~*z sentymentu-Hameryka*~ Życie w USA Ataner i podróże Joe i NYC w obiektywie Windy City Madkasia przyszły lekarz Houston już archiwalnie The future is wide open Big Apple czyli NYC Baba Jaga z South Salem Swert w Nju Jorku ~* Ojczyzna Polszczyzna *~ Calimera podróżniczka Dziennik odchudzającej się Egoistka jednym słowem Pralnia ręczna Berenicca delikatna Kto to? nikt tego nie wie ~* rzadko, rzadziej *~ Okruchy włosko-polskie znajomy Bart z DC suvka też w Hameryce Cashew lubi nerkowce pmp oczy szeroko zamknięte Nowojorczyk student z Times Square Vela cynamonowy gwiazdozbiór rosemary Wroclawianka |