| thernityblog |
|
2010 luty styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2002 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2001 grudzień listopad październik |
Góry i doliny... Od mniej więcej 2 tygodni mam doła. Ogromnego. Mam już dosyć zimy, mimo tego, że u nas nie jest tak okropnie, brak śniegu i mrozu. Ale pada. Często. Teraz zapowiadają cały tydzień deszczu, brr.... Do tego moja młodsza o 3 lata siostra zaskoczyła mnie ostatnio informacją, że jest w ciąży. Ma synka, który właśnie w styczniu skończył 2 latka, mój ukochany chrześniak, teraz w sierpniu przybędzie drugie dziecko. Przyjęłam to ze łzami w oczach. Bo zazdroszczę. Tak. Bo też chciałabym mieć już dziecko, oboje z S. marzymy o tym od dłuższego czasu. Mnie nie daje spokoju myśl o tym, że 30stkę już przekroczyłam dawno temu (siostra przekroczyła już 30stkę a jest ode mnie młodsza). Czytam na necie, że sporo aktorek i innych gwiazd decyduje się późno na macierzyństwo i rodzą zdrowe dzieci, no ale- oni mają kupę kasy na lekarzy itp. A my właśnie tego nie mamy. To, co zarabia S. wystarcza nam na normalne życie, ale nie ma możliwości z tego odłożyć. Ja szukam pracy od prawie 5 miesięcy i wciąż nic. Nie, nie mam wygórowanych ambicji. W PL pracowałam zawsze za biurkiem i na recepcji w hotelu. Tutaj oprócz takich stanowisk szukam też jako baby sitter, kelnerka, sprzedawczyni, korki z ang itp. W McDonalds powiedzieli mi, że jestem za stara. W jednym sklepie z butami- że nie jestem Włoszką. W supermarkecie, że nie mam doświadczenia na kasie. Czy to nie jest dyskryminacja? Bo nawet jeśli mam więcej niż 30 lat, to mam takie same ręce do pracy jak inni w tym cholernym McDonaldzie. Bo jak jestem Polką, to nie znaczy że będę pracować gorzej niż Włoszka... Wczoraj rozmawiałam z jedną Dunką, która mieszka tu od 5 lat i cały poprzedni rok nie miała pracy i nie mogła znaleźć. Przyrzekła sobie, że jeśli nie znajdzie do stycznia, to wraca do kraju. Znalazła na koniec grudnia, w TOD's. Wiem od znajomych, że wielu Włochów też jest bez pracy i szuka bezustannie. Cholerny kryzys. Nie mam ubezpieczenia zdrowotnego. Gdybym była w ciąży - wszystkie wizyty u ginekologa byłyby prywatne. A potem, po urodzeniu dziecka- to każdy wie, że to są wydatki, wydatki, wydatki... S. strasznie się o mnie martwi, bo nie mogę spać i wciąż chodzę przybita, a raz zdarzyło mi się samej wieczorem w domu płakać, do czego mu się przyznałam. Nic mi się nie chce, nawet ćwiczyć, żeby pozbyć się tego wałka na brzuchu do lata. Wcześniej ćwiczyłam codziennie ok godz w domu, a 2 razy w tyg fitness. Teraz idę tylko na ten fitness a w domu mi się po prostu nie chce. Mam dosyć tego bezrobocia, dosyć siedzenia w chałupie. S. robi co może, wyciąga mnie wciąż z domu aby dni nie były takie same i jestem mu za to ogromnie wdzięczna. Moje urodziny zbliżają się nieubłagalnie (za miesiąc) i to chyba właśnie najbardziej mnie dobija. Zawsze przed urodzinami mam zły okres. Robię sobie rozrachunki: co osiagnęłam a czego nie, a co chciałam i o czym marzę.I zgadzam się z S. że jest dużo, dużo plusów, no ale.... thernity 2010-02-08 20:18:03 skomentuj (10) Czekamy na wiosnę Pod choinkę dostałam także ogrzewacz do stóp. Bardzo sprytne urządzenie. Podłącza sie go na 3 minuty do prądu a potem mozna się grzać nim przez 3 godziny. Ja wkładam do łóżka i dzięki temu moje wiecznie zimne stopy mogą się ogrzać, zanim z pracy wróci S. Uwielbiam to! Zima panuje w większości Europy. Brrr!!! I podobno ma być jeszcze 6 tygodni tej zimy na pewno, co przepowiedział dzisiaj świstak Phil. Wierzę, jak widzę takie oto zdjęcia przysłane od moich rodziców z Polski, znad morza, gdzie - wierzcie mi- rzadko jest aż tyle śniegu: ![]() A potem idę na spacer i już jakoś wierzyć mi się nie chce: ![]() ![]() ![]() ![]() To ostatnie, to drzewo, które w języku włoskim ma nazwę La Mimosa, ale wg nazw łacińskich to raczej akacja srebrzysta. Generalnie zaczyna kwitnąć w lutym, bo kwiaty z tego drzewa są bardzo popularne na Dzień Kobiet 8 marca. Jednak w tym roku zaczęła kwitnąć już w drugiej połowie stycznia. Pachnie przepięknie, bardzo słodko. I naprawdę nie chcę Was zdenerwować, jeśli za oknem macie metr śniegu i -10 na termometrze. Ja tylko cieszę się, że we Włoszech zima jest lżejsza. W dzień temperatura praktycznie codziennie to ok +10 stopni, czasami 6-8. W nocy najmniej jak na razie to było +2. Przyjedźcie do mnie! thernity 2010-02-02 18:00:02 skomentuj (6) Madonna z importu Pod choinkę dostałam dvd Madonny "Celebration" z chyba wszystkimi teledyskami, jakie miała. Na dwóch płytach razem jest ich 47. I tak sobie oglądam i wspominam. Byłam jej wielką fanką. Płytę "Like a Virgin" przywiózł mi mój tata z Bułgarii i była to płyta vinylowa, którą słuchałam potem godzinami na adapterze. Może nawet jeszcze ta płyta leży gdzieś u rodziców. Potem były kasety, bo o CD to dopiero słyszało się czasami, ze to jakaś nowinka techniczna i że może kiedyś zawita do powszechnego użytku. Tapetowałam cały pokój jej plakatami, zdjęciami itp. A były to czasy, kiedy w kioskach był tylko "Dziennik Ludowy", w którym w soboty był jakis plakat, ew "Świat Młodych". Ale liczyły się te plakaty z lepszego papieru, błyszczące, pachnące tak... Plakaty z "BRAVO" i "Popcorn", ale tych niemieckich, bo polskich jeszcze nie było. Do kiosku w hotelu, w którym pracował mój tata- przychodziły 2 egzemplarze, mieliśmy założoną "teczkę" aby jeden z nich nam pani odkładała:) Oprócz tego - u nas, nad morzem- wiele dzieci miało ojców, którzy pływali, więc w szkole na przerwach trwał istny handel plakatami. Można było się wymieniać, ale najczęściej się kupowało. Tzw "jedynka" była najtańsza, bo była to tylko jedna strona, najczęściej z jakimś artykułem i kilkoma zdjeciami. Potem były "dwójki", "czwórki" a nawet "ósemki". Nie miałam pojęcia o języku angielskim, w szkole przecież mieliśmy tylko rosyjski, a internetu nie było- więc kupowałam "połówki-jedynki", czyli zdjęcie z tekstem piosenki po ang i po polsku i tak- porównując obie wersje- zaczynałam rozumieć znaczenie słów i zwrotów:) A teraz oglądam te teledyski i przypomina mi się, jak z koleżankami próbowałyśmy opanować choreografię do piosenki "Vogue" i jak uwielbiałam np "La isla Bonita" i "Cherish". Miałam każdy jej album, dopiero przy płycie "Erotica" jakoś mi przeszło. Tzn, nie przeszło całkowicie, bo potem, jak wydała "Ray of Light" to do niej wróciłam, ale to już nie było to. Obecnie myślę, że za bardzo poszła na łatwiznę. Jej nowe albumy już mnie nie zachwycają, są do siebie wszystkie bardzo podobne. Ale artystką jest wielką, to fakt. thernity 2010-01-26 18:04:00 skomentuj (5) Książki po włosku Po 9 miesiącach skończyły mi się polskie książki do czytania. Przeczytałam wszystko, co dostałam w prezencie i te, które zawsze stały na półce we Wrocławiu "na później", bo pierwsze co, to pożyczałam z biblioteki. Przeczytałam więc między innymi dwa zaległe tomy Harrego Pottera i kilka przewodników po Włoszech, "Pokutę" McEwana, "Absolwentów" E.Segala, oczywiście "Anioły i Demony" i kilka innych. No i zaczęłam się zastanawiać, skąd wziąć następne. Niestety Amazonu we Włoszech nie ma, zostało mi więc zapisanie się do Merlina i zakupy na Allegro. Koszty przesyłek są okropne:( S. stwierdził, żebym nie szukała problemów, bo mogę zacząć powoli czytać po włosku: "Skoro oglądasz filmy w tv i w kinie, codziennie romawiasz tylko po włosku, to powolutku dasz radę." I podsunął mi coś lekkiego na początek ze swojej biblioteczki- pisarza włoskiego, bardzo tutaj popularnego - Fabio Volo. Myślałam, że co drugie słowo będę sięgać do słownika. Jednak okazało się, że nie jest tak źle. Wiele rozumiem, ogólny sens, nadążam za akcją. Oczywiście słownik jest w użyciu, a jeśli nie mogę czegoś znaleźć, to pytam S. i on tłumaczy mi wszelkie idiomy. Do tego zapisuję sobie co niektóre słówka i zwroty aby je potem zapamiętać. Ale jak się po raz szósty sprawdza jakieś słowo w słowniku, to samo zaczyna wchodzić do głowy. Nie jest to jeszcze takie czytanie, żeby można się zatracić w akcji, "wejść" w książkę, żyć nią - ale jest to jakiś początek. Nie da się jednak tak czytać Larssona, czy Dana Browna itp. No i mam chrapkę na M.Wojciechowską "Przesunąć horyzont". Może kupię online albo jak będę w lecie w Polsce. thernity 2010-01-20 22:46:20 skomentuj (10) Muzeum szopek Jeszcze nie tak dawno po Świętach a w Rzymie już się tego wcale nie czuje, bo dekoracje świąteczne są ściągane z ulic od razu po Festa alla Befana, czyli 7 stycznia. W kościołach też nie ma choinek, jak u nas w Polsce, natomiast zawsze jest szopka i to jest główna dekoracja świąteczna. Niektóre kościoły robią szopki z żywymi zwierzętami na zewnątrz a bardzo często drugiego dnia Świąt w małych miasteczkach są organizowane inscenizacje z ludźmi poprzebieranymi za pasterzy, królów i Św Rodzinę. Szopki robi się też w domu, a że wszelkie elementy tanie nie są, więc często dokupuje się co roku coś: oprócz figurek ludzkich są domki, mosty, fontanny, place, drzewka i wszelkie detale. Niektórzy tworzą potem obok takiej szopki prawdziwe miasto! Byłam niedawno w Muzeum Szopek z całego świata, które mieści się w podziemiach jednego z kościołów w Rzymie. Zastanawiałam sie, czy będzie może tam jakaś szopka polska, a tu od razu na wejściu - dwie duże szopki krakowskie! :) ![]() Była też inna szopka z Polski, zrobiona z krzyształu ![]() I jedna z Karpacza, zrobiona z drewna, coś na styl Świątyni Wang. Mi podobały się bardzo szopki z Japonii, z Korei, z Meksyku, z Argentyny, z Palma de Majorki: ![]() albo np zrobiona z hebanu, z Tanzanii. ![]() Albo szopka z Irlandii. ![]() Ale były też takie, które trzeba było oglądać z lupą - zrobione w pudełku od zapałek, w muszli ślimaka albo w orzechach włoskich: ![]() A ta w kształcie gwiazdy zrobiona jest z masy perłowej i jest z Iraku. ![]() Były szopki zrobione też z wosku pszczelego, z papieru, który wyglądał jak materiał, z ciasta chlebowego, z muszelek, ze szkła, szopki- z całymi miasteczkami. Miejsca by nie starczyło na wszystkie zdjęcia. thernity 2010-01-17 00:28:21 skomentuj (3) |
~* napisz *~ ~* z 4 stron świata *~ Brytyjka w Brytanii of course do góry nogami w Singapurze Wyspa szczęśliwa - Australia W Korei nie lubią buraczków W Chinach a dokładnie w Szanghaju Aupairsztaka w Irlandii Joanna w Londynie szlak z Wroclawia do Paryza ~* Włos-czyzna *~ Polka w wielkim świecie Rzym na żywo Carlo & Joanna Okruchy włosko-polskie ~* z sentymentu - z Hameryki *~ Matka-Polka w Stanach Nju Jork na innych fotkach Joe from Nine Str i NYC w obiektywie Direct from Chicago Madkasia przyjaciółka za oceanem, przyszły lekarz Houston - mamy problem? NYC jakiego nie znamy California, California... podróżnik amerykański nowojorskie gadanie baba jaga emigrantka Swert na obczyźnie ~* czytam *~ Helena po prostu pralnia ręczna berenicca delikatna vela cynamonowy gwiazdozbiór kto to? nikt tego nie wie rosemary Wroclawianka ~* rzadko, rzadziej *~ na wysokich obcasach Cosmopolitka z Minnesoty znajomy Bart z DC suvka też w Hameryce Cashew lubi nerkowce pmp oczy szeroko zamknięte Nowojorczyk student z Times Square yga zna czary... ~* zaglądam *~ blog - szybciej, na skróty mapy satelitarne |